Post Malone: Ewolucja Artysty od Rapowego Debiutanta do Popowej Gwiazdy

Wprowadzenie

Pamiętam, jak w 2016 roku przypadkowo trafiłem na album „August 26th” Post Malone’a. Był to czas, kiedy ewidentnie brakowało mi czegoś w muzyce, ale nie każdy album miał w sobie to „coś”, co przyciągało i zatrzymywało uwagę. „August 26th” był inny. Był to moment, gdy Post Malone, znany wówczas głównie jako Posty, nie był jeszcze światową sławą. Był raczej utalentowanym pretendentem do objęcia muzycznego tronu: artystą, który miał coś niepowtarzalnego. Jego styl, unikalna mieszanka hip-hopu, rocka i R&B, w połączeniu ze świetnym wokalem wbiły się w moją głowę na tyle głęboko, że stało się jasne: przejęcie jego persony przez wielkie wytwórnie muzyczne było tylko kwestią czasu. I rzeczywiście, z biegiem lat, charakter jego twórczości uległ znaczącej zmianie – od rapowego debiutu po popowe kawałki, które teraz słychać we wszystkich radiostacjach i na każdej imprezie.

Post Malone i Jego Zmieniająca się Tożsamość w Hip-Hopie

Kiedy Post Malone zadebiutował w 2015 roku z atmosferycznym rapowym hymnem „White Iverson”, od razu zaczęły się pytania o jego osobowość. Jego wizualna estetyka od początku wydawała się „nieautentyczna”, jednak z czasem udowodnił, że jest kompetentnym twórcą hitów. Utwory takie jak „Congratulations”, „Rockstar”, „Psycho” i „Sunflower” przyniosły mu sporo szacunku wśród kolegów z branży hip-hopowej. Wydawało się,  że zrealizuje swoje rapowe aspiracje.

Ewolucja Muzyki i Odstępstwo od Hip-Hopu

Album „Hollywood’s Bleeding” z 2019 roku miał co prawda sporo gwiazd hip-hopu, ale były one używane głównie jako ozdoba. Dobrym przykładem jest udział Travisa Scotta w utworze „Take What You Want”, w którym gościnnie występuje Ozzy Osbourne. Następnie dostaliśmy „Twelve Carat Toothache”, który ma jeszcze mniej elementów hip-hopu. Co ciekawe, okazał się to być jego najmniej komercyjnie udanym albumem od czasów „Stoney”, według portalu XXL.

Powrót z Albumem „AUSTIN” i Brak Hip-Hopu

Teraz Post Malone wraca z albumem „AUSTIN”, i zgodnie z jego trajektorią, nie znajdziemy tu żadnego hip-hopu. W roku, w którym hip-hop w dużej mierze nie zdołał zdobyć szczytów list Billboard, Posty prawdopodobnie myślał, że podejmuje sprytną decyzję biznesową. Zamiast tego, jego album jest przyćmiony przez „Utopię” Travisa Scotta. Ogólnie rzecz biorąc, jest to koszmarny scenariusz dla artysty, którego główną cechą w tym momencie jest zdolność do zdobywania pierwszych miejsc na listach przebojów. Mając na swoim koncie osiem utworów z certyfikatem Diamentu, fani oczekiwali, że „AUSTIN” będzie kontynuował jego rekordowy dorobek. Niestety, album zawodzi pod każdym względem.

Pierwsze Wrażenia i Kierunek Akustycznego Popu

Już po pierwszym przesłuchaniu zauważysz, że jest to typowy album popowy. Mamy do czynienia z estetyką dźwiękową, z którą Post Malone eksperymentował w przeszłości. W większości przypadków była to dla niego udana droga, jednak podczas 17-ścieżkowego czasu trwania albumu „AUSTIN” dostajemy tylko płytkie próby zdobycia szczytów list przebojów. Pierwszy singiel z albumu, „Chemical”  to słodko-gorzki popowy utwór, który pokazuje wokalne umiejętności Posta. Jednak próbuje zbyt mocno stać się hitem; nawet jego najzagorzalsi obrońcy to dostrzegają.

Monotonia i Brak Wyrazistych Momentów

Kiedy album się rozwija, akustyczny charakter utworów się utrzymuje. Niestety, każdy utwór przechodzi w kolejny, tworząc niewiele rozpoznawalnych momentów. Szczerze mówiąc, album jest tak typowy, że nie różni się niczym od nieustannie słyszalnych hitów radiowych powtarzanych w kółko. Posty w tym momencie stał się artykułem sprzedażowym, szytym na potrzeby konsumenta, dla którego dostarczanie muzycznych wrażeń ogranicza się do słyszalnych melodii podczas robienia zakupów w Lidlu.

Czy album brzmi dobrze?

Więc prawdziwe pytanie brzmi: czy album brzmi dobrze? Szczerze mówiąc: tak, brzmi. Post Malone to kompetentny gitarzysta z świetnym głosem. Ma na swoim koncie liczne hity i wie, jak napisać dobry utwór. Na albumie „AUSTIN” można znaleźć miłe piosenki. Otrzymujemy jednak bardzo mało w zakresie różnorodności do tego stopnia, że staje się zbitą masą w jedną całość.

Podsumowanie

Post Malone to artysta, który zadebiutował na scenie muzycznej jako kontrowersyjna postać w świecie hip-hopu, ale z czasem udowodnił swoją wartość jako kompetentny twórca hitów. Jego ewolucja muzyczna, od debiutanckiego albumu „August 26th” do najnowszego „AUSTIN”, pokazuje jednak zauważalne odstępstwo od korzeni hip-hopowych na rzecz bardziej popowej i akustycznej estetyki. Chociaż jego zdolność do tworzenia hitów jest niezaprzeczalna, najnowsze wydawnictwa wydają się być mniej różnorodne i głębokie, co może być rozczarowujące dla tych, którzy oczekiwali kontynuacji jego wcześniejszego stylu. W efekcie, Post Malone staje się artystą trudnym do zaszufladkowania, co może być zarówno jego atutem, jak i potencjalną słabością w kontekście komercyjnym i artystycznym.

Wpis powstał na bazie artykułu pochodzącego ze strony hotnewhiphop.com

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Shopping Cart