Wstęp
Ponad tydzien przerwy od pisania na blogu to tak długa przerwa, że nie wiadomo od czego zacząć, co jest najistotniejsze z punktu widzenia odbiorcy. Wystarczył tydzień, aby świat hip hopu skumulował tyle informacji, których spokojnie wystarczyłoby na kilka artykułów. Moja cisza (czy tydzień ciszy może być długą przerwą?) spowodowana była nie tyle brakiem czasu, co również niuansami technicznymi na stronie internetowej, z którymi musiałem sobie poradzić. Niemniej temat jaki przykuł moją uwagę wydaje się dosyć istotny w odniesieniu do aktualnych premier: czy truescchool ponownie zapanuje na salonach?
W ostatnim czasie, wiele istotnych zapowiedzi kręci się wokół powrotów do korzeni. Oldschool zdaje się przechodzić odrodzenie, bo wielu artystów mainstreamowych jak również podziemnych ponownie zaczęło interesować tą stylistyką, jakby wszechobecny trap zaczął kojarzyć się z tandetą.
W dobie mumble rapu, gdzie największą istotą muzyki jest rytm bitu z niezbyt wyrafinowaną treścią, pozostają starzy zawodnicy wierni ideałom hip hopu. Czy płyty w trueschoolowej konwencji nadal mają rację bytu? Czy słuchacz jest już znudzony, niczego nie wnoszącym do życia curkierkowym rapem? Czy odbiorca nadal potrzebuje poważnych, rzeczowych treści? Na podstawie ostatnich doniesień postaram się temu przyjrzeć.
Hukos: powrót do korzeni
Kim jest Hukos?
Hukos, raper z Białegostoku, znany jest ze swojego autentycznego stylu i głębokich tekstów. Po kilkuletniej przerwie, artysta wraca na scenę z zapowiedzią nowego albumu. Na swoim profilu społecznościowym podkreślił, że będzie to album „Prosty, szczery i treściwy.
Co wyjątkowego przynosi Hukos?
Hukos nie tylko wraca, ale wraca z misją. Misją przypomnienia, co w rapie jest najważniejsze. Nie chodzi o to, aby stworzyć hit, który zniknie z list po kilku tygodniach, ale o coś znacznie głębszego. Jego podejście do muzyki, podobnie jak przed laty, stawia treść na pierwszym miejscu, a to jest coś, czego w dzisiejszym rapie brakuje.
Znaczenie dla sceny
W Polsce scena rapu jest bardzo zróżnicowana, ale jak w każdym innym kraju, również u nas widać trend ku uproszczeniu i komercjalizacji. Powrót Hukosa może być zatem wydarzeniem, które przyniesie odświeżenie i być może zapoczątkuje nową falę trueschoolowego rapu.
Common i Pete Rock: Klasyczne Połączenie
Kim są Common i Pete Rock?
Common i Pete Rock to postacie, które w amerykańskim rapie nie potrzebują specjalnego przedstawienia. Ich kariera rozpoczęła się w latach ’90, i od tamtej pory są ikonami gatunku. Ostatnio zapowiedzieli wspólny projekt, który ma być powrotem do korzeni.
Co nowego w ich muzyce?
Najważniejsze jest to, że ta zapowiedź odbyła się w momencie, kiedy amerykańska scena rapu jest zdominowana przez młodych artystów, którzy często stawiają na formę kosztem treści. Projekt Commona i Pete Rocka jest więc obietnicą powrotu do wartości, które zdefiniowały rap jako gatunek muzyczny i kulturowy.
Jakie To Ma Znaczenie dla Światowej Sceny Rap?
W kontekście globalnym, ich wspólny projekt to sygnał dla całej branży. Pokazuje, że nadal jest zapotrzebowanie na rap, który ma coś do powiedzenia. To również wyzwanie dla młodych artystów, by nie zapominać o korzeniach i o tym, że rap to nie tylko rytm, ale przede wszystkim przekaz.
Podsumowanie
Rapowy pomost
Wszystko wskazuje na to, że w dobie mumble rapu i komercyjnej dominacji, trueschool zaczyna powoli, ale pewnie, wracać na salony. Artyści tacy jak Hukos i Common, pozostając wierni ideałom hip-hopu, oferują wciąż rzadki towar na rynku muzycznym – autentyczność i treść. Nie można nie docenić ich zaangażowania w utrzymanie klasycznych wartości tego gatunku, nawet jeżeli mogłoby się to wydawać sprzeczne z aktualnymi trendami.
Hukos, po kilku latach przerwy powraca z albumem, który zapowiada jako przemyślany i treściwy. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jego strategia braku marketingu to ryzykowny ruch. Jednak ta autentyczność może okazać się dla niego dużym atutem w erze, gdzie sztuczność zdaje się dominować scenę.
Z kolei Common, legenda sceny, również idzie śladem trueschoolu podejmując wspólny projekt z producentem klasyków Pete Rocka. Obaj artyści stanowią znakomitą mieszankę doświadczenia i umiejętności, a ich wspólny projekt zapowiada się jako hołd dla klasycznego hip-hopu.
Trueschool wróci do gry?
Nie ma wątpliwości, że jest zapotrzebowanie na tego typu projekty. Mimo zalewu muzyki, w której bit jest ważniejszy od tekstu, jest wiele osób, które tęsknią za rzeczowym, bogatym w treść rapem. Należy też zaznaczyć, że to nie tylko dawne pokolenie słuchaczy ma tu coś do powiedzenia. Nowe pokolenia również zaczynają dostrzegać wartość w muzyce, która ma coś więcej do zaoferowania niż tylko chwytliwy rytm.
Oczywiście, nie można z góry stwierdzić, że trueschool ostatecznie wygrywa bitwę o serca i umysły słuchaczy. Jednak nie można też zignorować znaczenia tych nowych ruchów i premier. One stanowią ważny głos w rozmowie o tym, co hip-hop powinien i może reprezentować. A to, że są tworzone przez artystów o takim kalibrze, tylko dodaje wagi do argumentu, że rap z treścią ma nadal dużą rację bytu.
W rezultacie, choć mumble rap i inne nowoczesne podgatunki będą kontynuować swoją dominację na listach przebojów, trueschool nie jest gatunkiem na wymarciu. Wręcz przeciwnie, ma on szansę na odrodzenie i zapewnienie alternatywy dla tych, którzy szukają w muzyce czegoś więcej niż tylko chwilowej rozrywki. Czy odbiorca jest już znudzony powierzchownym rapem? Czas pokaże, ale ostatnie doniesienia dają powody do optymizmu.